12. PZU Półmaraton Warszawski

12. PZU Półmaraton Warszawski

Emocje związane z 12 PZU Półmaratonem Warszawskim powoli opadają, a ja po raz kolejny przypomniałam sobie, dlaczego tak bardzo kocham bieganie. Największy bieg w Polsce zgromadził na mecie 12 180 zawodników.

Ponad 12 tysięcy szczęśliwych ludzi, którzy ukończyli bieg. Z nieukrywaną ciekawością i radością przyglądałam się tym twarzom na mecie i powiem Wam, że mało jest tak pięknych widoków jak uśmiech biegacza na widok swojego medalu. 🙂 Ta duma wypisana na twarzy, łzy szczęścia w oczach i niespotykana radość – właśnie z tych powodów warto rozpocząć przygodę z bieganiem – tylko po to, żeby móc to zobaczyć i przeżyć na własnej skórze.

Tak duża impreza biegowa pozwala poczuć coś jeszcze. Coś co sprawia, że kocham startować w zawodach biegowych. Ten półmaraton pozwolił nam biegaczom poczuć jedność. Dzień przed biegiem odbieraliśmy na Stadionie Narodowym pakiety startowe. Mijaliśmy setki ludzi. Nasz wzrok przykuła jedna Pani pędząca przed nami na stadion. Pani przed 40-stką, w spódnicy, szpilkach, w bardzo eleganckim żakiecie, z teczką w ręku. Typowa bizneswoman, która pędzi po odbiór pakietu startowego. 🙂

Od razu do głowy wpadła mi myśl, że dzień przed biegiem możemy być całkowicie różni. Możemy wykonywać inne zawody, mieć zupełnie inny światopogląd, popierać inne partie polityczne, ale kiedy w dniu biegu stajemy na linii startu wszyscy jesteśmy tacy sami. Wszyscy chcemy jednego – dobiec do mety. Nieważne czy na co dzień jesteśmy lekarzami, fryzjerkami, politykami, bezrobotnymi, prawnikami czy studentami. W tym momencie łączy nas tylko jedno – chęć zrealizowania własnego planu jakim jest ukończenie biegu. Jest to niesamowite uczucie, którego możecie doświadczyć startując w zawodach biegowych.

Jeśli chodzi z kolei o wynik sportowy, to 12 PZU Półmaraton Warszawski ukończyłam z czasem 01:51:57, co okazało się moim drugim najlepszym wynikiem w półmaratonie. Jeśli ktoś w sobotę rano powiedziałby mi, że osiągnę taki czas to… chyba bym go wyśmiała. Nie będę jednak pisać dlaczego. 🙂 Najważniejsze jest to, że trasa była płaska i szybka, a mnie biegło się niewiarygodnie lekko. Chyba najlepiej świadczy o tym uzyskane przeze mnie średnie tempo – 05:16 min/km (tutaj powinnam nadmienić o roli pacemakera na trasie, ale o tym napiszę w osobnym wpisie. 🙂 )

Podsumowując, 12 PZU Półmaraton Warszawski okazał się jednym z przyjemniejszych biegów w jakich brałam udział. Pod względem organizatorskim zrealizowany po prostu PERFEKCYJNIE. Nie ma się do czego przyczepić – brawa dla organizatorów.

A na koniec mała anegdota z trasy, pokazująca, że my biegacze jesteśmy jednak romantyczni… 🙂

4 kilometr trasy. Jesteśmy na szczycie wzniesienia. Przed nami rozciąga się widok na tysiące biegaczy. Obok mnie biegnie para. Słyszę jak rozmawiają.

ONA: No powiem Ci, że budujący jest ten widok przed nami.

ON: Że tylu innych ludzi jest tak „postrzelonych” jak Ty?

Tacy właśnie jesteśmy my biegacze – „postrzeleni” i nie do końca normalni. 🙂

Poniżej nasze szczegółowe wyniki:

Joanna Serwaczak, czas: 01:51:57, miejsce OPEN 5374/12180, miejsce OPEN KOBIET 591/3263, miejsce w kategorii wiekowej 160/763.

Mateusz Ibrom, czas: 01:42:54, miejsce OPEN 3018/12180, miejsce OPEN MĘŻCZYZN 2813/8917 , miejsce w kategorii wiekowej 460/1324.

Asia

IMG_20170326_122105

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *