VII Bieg Koziołków

VII Bieg Koziołków

Jakoś tak się złożyło, że przez ostatnie kilka miesięcy startowaliśmy w biegach dużych, popularnych, obleganych i znanych. 12. PZU Półmaraton Warszawski, 16. PZU Cracovia Maraton, Półmaraton w Neapolu – na wszystkich tych biegach spotkaliśmy tysiące biegaczy, ogromne kolejki i niemniejszą rywalizację. Chyba zatęskniliśmy za czymś innym…

Z tego właśnie powodu, krótko po powrocie z maratonu w Krakowie, zapisaliśmy się na VII Bieg Koziołków na dystansie 10 kilometrów, który miał się odbyć w Kędzierzynie-Koźlu.

Organizatorom biegu zależało na pobiciu rekordu frekwencji sprzed roku, gdzie w biegu wystartowało… 270 uczestników. 🙂 Tak, to zupełnie inny kaliber niż 12 tysięcy biegaczy na półmaratonie w Warszawie. 🙂 Niemniej jednak jesteśmy przekonani, że nawet stolica Polski nie może pochwalić się tak dużym wzrostem liczby uczestników biegu – w tegorocznej edycji Biegu Koziołków pobiegło prawie 500 biegaczy! To prawie dwa razy tyle co rok temu – szacun dla organizatorów za reklamę!

Startowaliśmy już w wielu biegach i wiemy jedno – tak małe biegi mają swój niepowtarzalny klimat. Prostota, ciepła atmosfera i poczucie, że nic nie musisz. Nie ma wielkiej rywalizacji, nie ma biegaczy popisujących się nowymi gadżetami, strojami czy przechwalających się, gdzie to oni już nie biegali.

VII Bieg Koziołków to klimat biegu, w trakcie którego mieszkańcy miasta wychodzą przed swój dom i polewają biegaczy wodą z własnego węża ogrodowego. „Bo upał, a oni przecież tak się męczą”. To klimat szkolnej sali gimnastycznej, w której mieści się biuro zawodów i depozyt. To klimat grochówki na mecie i przyjaznej atmosfery w stosunku do biegaczy. Tu nikt nie narzekał, że ulice zamknięte i korki się tworzą. Tu ludzie wyszli przed domy i dopingowali biegaczy.

W tym miejscu organizatorom należą się brawa za fajny pomysł zmotywowania mieszkańców miasta do dopingowania. Każdy kto chciał, mógł zgłosić swoją grupę wspierającą biegaczy na trasie. Wszystkie te grupy otrzymały własny numer, a po zakończeniu biegu, zawodnicy biorący w nim udział, mieli możliwość wskazania ekipy, która według nich najlepiej dopingowała zawodników na trasie. Kibicująca grupa, która otrzymała największą ilość głosów, wygrywała nagrody. Niby proste, a na żadnym innym biegu się z tym nie spotkaliśmy. 🙂

Sam bieg okazał się dla nas trudny. Startowanie w zawodach biegowych w samo południe, gdzie słupki rtęci wskazują 28 stopni w cieniu, a trasa w 90% przebiega w słońcu nie jest dobrym pomysłem. 🙂 Na pewno było to bardzo męczące. Tym bardziej, że oboje odzwyczailiśmy się od biegów na 10 kilometrów. Biegów, gdzie od samego początku trzeba narzucić sobie i utrzymać szybsze tempo. Te maratony i półmaratony po prostu nas rozleniwiły. 🙂

W rezultacie osiągnęliśmy czasy:

Asia: 00:52:55 co dało mi 8 miejsce w swojej kategorii wiekowej (M20 – na 19 uczestniczek 🙂 ),

Mateusz: 00:48:39 co dało 24 miejsce na 52 startujących w kategorii M20.

Jak widać po osiągniętych czasach, upał mocno dał nam się we znaki. Jednak bez względu na to, VII Bieg Koziołków będziemy bardzo miło wspominać. Nie tylko z powodu pięknego (!) medalu, ale przede wszystkim ze względu na panującą tam przyjazną atmosferę.

Asia

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *